niedziela, 20 stycznia 2013

powinnam pisać licencjat


                Nie wybaczyłabym sobie, gdybym nie przeszła się w tym tygodniu na cmentarz. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym będąc w domu do niej nie zajrzała. Nie opowiedziała o tych wszystkich głupstwach, których dopuściłam się w poniedziałek. Nie mogłabym nie myśląc o tym, wrócić do miasta, w którym studiuję. Sumienie by mnie wykończyło. U niej nie muszę nikogo udawać, zawsze jestem sobą. Zrzucić wszystkie maski i porozmawiać z moim małym aniołkiem, u którego dzisiaj było zupełnie pusto. Tylko ja i ona. Dziś obudziłam się i w końcu zrozumiałam, w jakim kłamstwie żyję. Kłamstwo przeobraziło się w rzeczywistość. Uświadomiłam sobie, kto tak naprawdę jest dla mnie. Choć było, jest i będzie mi strasznie wstyd tego, co się wydarzyło i kilka osób na pewno o tym tak szybko, a może wcale nie zapomni, to wiem, że muszę sobie z tym poradzić. Muszę żyć i być dla Tych osób, tak jak one były dla mnie. Nigdy im się za to nie odwdzięczę. Podziękowałam im za opiekę, wyrozumiałość i siłę, gdy inni się poddali. Dziś podziękowałam również mojemu ANIOŁKOWI STRÓŻOWI za nieustanne czuwanie nade mną i otwarcie oczu.
                Już jakiś czas zastanawiam się czy tylko ja tak mam. Za każdym razem jak wrócę od babci po popołudniowej kawce, przy której oglądamy jakiś serial, rozwiązujemy krzyżówki i rozmawiamy przy pysznych wypiekach, a czasami bezskutecznie próbuję nauczyć Ją jak rozwiązywać sudoku, a Ona po raz kolejny uczy mnie jak robić na drutach, ponieważ każdej zimy zapominam „jak to było”, zastanawiam się po drodze, co ja zrobię, kiedy jej zabraknie. Z jednej strony chciałabym w ogóle nie znać moich dziadków, aby umarli zanim zaczęłabym ich pamiętać, bo nie wiem jak zniosę ich stratę. Jednak z drugiej strony z każdą kolejną wizytą zdaję sobie sprawę z tego, że właśnie Babcia jest moją najlepszą przyjaciółką. Zawsze z nią mogę o wszystkim porozmawiać, o wszystko poprosić, wyżalić się na rodziców, czy studia. Wiem, że ona zawsze chce mojego dobra i nie pozwoli, aby spadł mi włos z głowy. Jestem JEJ ADUSIĄ, która pokazuje się, jak tylko przyjedzie choćby na chwilę z Poznania. Podzieli się najnowszymi wiadomościami, porozmawia o plotkach z kolorowych pisemek, aby być na bieżąco, bo Babcia jest lepsza niż pudelek, wymieni się przepisami na udane ciasto. Nie wyobrażam sobie dnia, w którym Ją stracę. Nie chcę aby on nadszedł, jednak wiem, że zbliża się nieubłaganie. Miałyśmy już rozmowy na temat Jej śmierci, jednak ja mam nadal nadzieję, że moja Babcia jest nieśmiertelna i zawsze będzie, żeby ze mną pobyć, nauczyć robić niezawodne wełniane skarpetki i podłoży słoik z konfiturą przed każdym wyjazdem. 



wracam do licencjatu. sam się nie napisze, prawda?

1 komentarz: