poniedziałek, 3 września 2012

Parapet.

(dzisiejszy post pisany był wczoraj około 23.11, gdy leżąc w łóżku w słuchawkach zaczęła rozbrzmiewać piosenka "siódmy rok" z repertuaru Andrzeja Zauchy, a w wykonaniu Kuby Badacha. Co ja zrobię, że ta piosenka tak wenotwórczo na mnie działa?)

Czy macie takie miejsce, gdzie możecie się ukryć gdy jest źle? Mnie zawsze marzył się ogromny parapet na którym zmieściłabym moje szanowne dupsko i może jeszcze tuzin poduszek, abym mogła patrzeć w zwolnionym tempie, przy parującym napoju, na życie gnające za oknem. Na zabieganych mieszkańców załatwiających swoje sprawy, czasem błahe jak ochota na czekoladę, a czasami tak poważne, jak zapłacenie zaległego rachunku lub odebranie dzieci ze szkoły. Lubię obserwować innych. Nie chcę wyjść tu na jakiegoś prześladowce, ale lubię przyglądać się ludziom będąc na spacerze, czy na zajęciach w supermarkecie. Uśmiecham się do siebie  na widok roześmianych dzieciaków, czy pary trzymającej się za ręce, pomimo tego, że mają już skończone siedemdziesiąt lat. Cudowne widoki. Tylko podziwiać i marzyć o tym, że coś tak wyjątkowego przydarzy się kiedyś nam.


Chciałabym znaleźć się już w poznańskim mieszkaniu.(tak, chcę już tam być, a nie jechać, bo przeraża mnie waga mojej walizki i wniesienie jej na czwarte piętro). Posiedzieć sobie z kubkiem herbaty, niestety nie parapecie, a na balkonie i popatrzeć na poranny gwar  uliczny, gdy ja będę miała wolny poranek, lub wieczorem poprzyglądać się gwiazdom, które pięknie uzupełniają pustą przestrzeń nad moim blokiem, co jakiś czas ich wspaniałą monotonię przerywaną samolotem, który powróci z dalekiej podróży na ławicę. Tam dopiero muszą rozgrywać się piękne obrazy, gdy odbiera się ukochaną, stęsknioną osobę z lotniska po długiej nieobecności...

Ahh. Uciekam pod pierzynę, aby przyspieszyć wyjazd do rozkopanego Poznania i odgonić od siebie myśli i wątpliwości, które coraz częściej pojawiają się w mojej głowie. Zbyt dużo czasu spędziłam z rodzicami i chyba zbyt dużo doszukuję się pomiędzy wierszami. Oby...
Dobrej nocy, kolorowych snów w Waszym zaciszu.